Miłość vs Uwodzenie cz.1

Dzisiaj pogadamy sobie na bardzo interesujący, choć rzadko poruszany  temat. W społeczności uwodzenia jest on przez wiele osób pomijany. Mam na myśli temat koncepcji miłości.

Miłości prawdziwej albo i płytkiej, głodnej, zdesperowanej jak i nakarmionej, chciałbym pokazać mój punkt widzenia jako trenera uwodzenia.

 

Skąd najczęściej trafiają faceci do społeczności uwodzenia?

Ano w wiekszości z rozpadniętych związków. Była wielka miłości i klops. Coś jest, a później tego nie ma – jak śpiewa w piosence Sidney Polack.

W którymś momencie życia czułeś się zakochany, a potem wszystko wali się w gruzy. Twoje życie nagle staje się pustką, czarną dziurą i wydaje się, że nic już nie ma sensu  (Żeby się odkochać będziesz musiał m.in. „załatać” tę czarną dziurę chociażby techniką wizualizacji z NLP)

Potem zaczynasz szukać informacji i trafiasz np. na mojego bloga. A tam informacja

„Jak chcesz odnieść sukces z jedną konkretną dziewczyną, to naucz się odnosić sukcesy z kobietami ogólnie, stań się ogólnie atrakcyjnym dla kobiet, doświadcz znajomości z wieloma kobietami, abyś nauczył się radzić sobie ogólnie z kobietami. ZAMIAST liczyć na  przysłowiowy ŚLEPY STRZAŁ i miłość do grobowej deski od jednorazowego (fartownego) poznania jakiejś dziewczyny”.

To oznacza często, że musisz wyjść z tego społecznego modelu miłości, w którym zakochujesz się bez pamięci w każdej dziewczynie, którą poznajesz (albo w każdej której sie po prostu spodobasz).  Z braku laku. Niestety. Olbrzymia większość facetów jest w związkach nie ze swoją wymarzoną kobietą, lecz najczęściej z taką jaka się trafiła, taką której się spodobali. A z powodu braku realnego wyboru miedzy kobietami, zaakceptowali taką dziewczynę, jaka się trafiła. I sami się dalej na nią nakręcili.

 

Nazywam to wchodzeniem w związek z poziomu emocjonalnej desperacji.

(polecam Ci artykuł na blogu o błędach facetów wchodzących w związek – wrzesień 2012)

 

Jak poradzić sobie z taką mentalnością, z takim nastawieniem, podejściem? Jak przez to przebrnąć? (O tym będzie kolejny artykuł) Na początek musisz zrozumieć, że nie dowiesz się naprawdę jaka jest ta druga osoba dopóki jej bliżej nie poznasz. Nie oceniaj dziewczyny za wcześnie, nie snuj przypuszczeń, nie halucynuj tego jaka ona jest ZBYT WCZEŚNIE.

Nie masz szklanej kuli.

Ta dziewczyna może spotykać się z 5 facetami, z którymi nie przestanie się spotykać nawet będąc w związku z Tobą, choć może mówić Ci, że Cię kocha, że masz najfajniejszego fiuta na świecie.

Może być wielu facetów, którzy się za nią uganiają i wyświadczają jej przysługi, są orbiterami,  a co jakiś czas ona niektórym z nich się „odwdzięcza”. Nie wiesz jaka ona jest. Bo to lubi, choć to ukrywa. Może kłamie, może oszukuje, może ciągle jest emocjonalnie przywiązana do innego (byłego) faceta?

A może traktuje Cię tylko jak zabawkę (oby chociaż do seksu), A Ty widzisz ją jako niepokalany ideał i pragniesz z nią być na zawsze. Błąd.

Dlatego nie wskakuj z „związkowe” myśli zaraz po pierwszym seksie.

 

Swoją drogą…

Trafiając  (wypełnieni goryczą) do społeczności uwodzenia, poparzeni, w jakimś sensie zamykamy się na pewien czas na emocje miłości, bliskości, czułości. Może nie wszyscy, ale część na pewno.

Np. masz dziewczynę. Jesteście razem i jest super. Ale nagle odkrywasz, że ona cię prawdopodobnie zdradziła albo – po prostu Cię rzuca. Może zerwała z tobą, bo już jej nie pociągałeś, bo byłeś nudny, bo siedziałeś non stop grając na komputerze, a jej „Battlefiled” nie podnieca? Różne są powody…

 

Najbardziej szokujące w utracie dziewczyny jest w mojej opinii to, że dziewczyna, którą kochałeś, z którą miałeś taką silną więź, myślałeś że to „już na zawsze”, że już nigdy nie będziesz sam” – zmienia się.

Tej osoby już nie ma. Ta dziewczyna, która ZAWSZE była dla ciebie taka słodka, która patrzyła w Ciebie jak w obrazek, mówiła że nikt nigdy tak jej dobrze w łóżku nie zaspokajał –  JUŻ JEJ NIEMA.  Jeśli składała pewne obietnice, wycinała wraz z Tobą serduszka scyzorykiem na drzewie –  ONA JUŻ NIE ISTNIEJE.

Myślisz sobie „Gdzie ona do cholery zniknęła? Wyjechała na wczasy?”

 

ZMIENIŁY SIĘ JEJ EMOCJE >> Zmieniło się jej zachowanie przy Tobie.

 

To co się dzieje jest naprawdę silne i bolesne. Pewnie wciąż ją kochasz, wciąż są w tobie te silne uczucia, emocje, wizja wspólnej przyszłości, błogiego lenistwa damsko-męskiego do końca życia. I NAGLE pojawiają się też te nowe – mega negatywne.

Cała Twoja sytuacyjna pewność siebie „Mam Dziewczynę, jestem o niebo lepszy od tych wszystkich łże-podrywaczy” nagle rozbija się w drzazgi.

 

Zamiast znaleźć przyczynę w sobie zaczynasz szukać winnych gdzie indziej. „Pewnie inny koleś ją zmanipulował/może ją  jakiś PUA zahipnotyzował?  co za skurwiel niech go tylko dopadnę !!”

 

Nie chcesz spojrzeć prawdzie w oczy, że cholernie często jest to Twoja wina. Jak stracisz dziewczynę to chcesz tylko żeby wróciła. I trafiasz np. na mój blog.

Nie chcesz dowiedzieć się jak zostać SUPER PUA,  jak mieć dużo kobiet, nie chcesz poznawać nowych ludzi, stawać się atrakcyjnym kolesiem. I dlatego w mailach czytam „Adept, ja nie chcę innych dziewczyn, tylko odzyskać ją. WIEM, że to ona jest wyjątkowa. Daj mi magiczną pigułkę, żeby ona wróciła!! To będzie mój „Powrót Jedi” 😉

 

OK, facet postanawia, że ją odzyska. Czemu? Bo zobaczył to w jakimś hollywoodzkim filmie, tak został uwarunkowany społecznie. Zobaczył, że w filmie może pobiec z kwiatami za dziewczyną odjeżdżającą na lotnisko, zatrzymać taksówkę i wykrzyczeć „Anka, ja Cię NAPRAWDĘ kocham”, a ona powie „Naprawdę ? Ojej…” i rzuci mu się w ramiona.

 

Tymczasem w życiu usłyszał by pewnie „Czy Ciebie popierdoliło do końca??  Weź sobie odpuść, nie chcę już mieć z Tobą nic do czynienia, nie kocham Cię dotarło?! spierdalaj!!”

Potem ją zobaczy na mieście i doprowadza go to do szału. Przecież ona z nowym facetem odwiedza te same „specjalne” miejsca, które odwiedzała z tobą!
Patrzy na niego TAK SAMO jak patrzyła na Ciebie!

To miejsce,  gdzie sobie coś przysięgaliście, w którym po raz pierwszy cieszyliście się sobą, pieściliście czy kochaliście się. I ona pójdzie tam z innym facetem. Dlaczego? Bo ty już jesteś wspomnieniem. Założy pewnie nawet tą samą miniówkę, w której tak cię podniecała. Założy ją dla tego nowego faceta.

A  to wkurza „Jak ona mogła ?!! Co za kurwa!! Jak ona mogła tak robić?”.

 

W związku często ponownie potwierdza się czemu jest się razem. „Niesamowite, łączy nas tak wiele…”. To coś łączy Cię z dziewczyną. Dlatego jesteście razem, macie tą specjalną więź. Wyjątkową na cały świat… To jest dobre. Macie specjalną więź, ciągle wam mówi, że jest między wami coś specjalnego, coś czego inni nie mają. Dlatego kiedy dziewczyna Cię opuści to masz kompletny mętlik w głowie.

„A gdzie nasza miłość? Gdzie  jest nasza specjalna więź?”

Znikła.

 

Ideą miłości jest, że jest wyjątkowa i będzie trwać zawsze.

 

„A ona mówiła, że to już na zawsze!! Jak to możliwe? Miało być na zawsze, poza tym mam te cechy, których inni faceci nie mają! Sama mi to powiedziała!!”.  A ona nosi ciuchy, które jej kupiłeś, chodzi z tym innym facetem do „waszych” miejsc, słucha „waszej” muzyki. To kompletnie jebie w umyśle. Pewnie każdy facet, który to czyta przez to przeszedł.

 

Niektórzy ludzie mają przez to dość. Mówią „Nie chcę mieć już żadnej dziewczyny. Nie będzie mnie żadna panna robić w chuja” itp.  I zaczynają nienawidzieć kobiet. Mówią „wszystkie kobiety to KURWY!! trzeba traktować je jak dziwki, być dla nich chujem”.  I często daje to pewne sukcesy z kobietami 😉 Ale o tym już pisałem.

 

Zastanówmy się, czym jest właściwie miłość? Jakie są jej różne definicje?

 

Czy miłość to dwójka zakochanych w parku nie mogąca się od siebie odkleić? Czy miłość to para staruszków, którzy siedzą na kanapie? Czy to dwójka nastolatków w namiocie szukających prezerwatywy?

 

Miłość to wg mnie (upraszczając) właśnie forma autohipnozy, w którą sami się wprowadzamy. Jedni łatwiej, inni trudniej. Jedni wierzą, że każdy ma swoją idealnie bratnią duszę, że prawdziwa miłość trwa wiecznie. Łatwiej wtedy od razu „zgłupieć”. W hipnozie zachodzi zjawisko pełnego skupienia na jakiejś rzeczy lub idei  oraz ignorowania wszystkich bodźców z boku. Czy to nie przypomina Ci stanu zakochania?

Albo wierzą, że tylko pierwsza miłość jest prawdziwa itp. Albo że TYLKO pierwsza miłość jest najpiękniejsza.

Ciekawe skąd ta wiara?  Media, filmy, literatura, od znajomych?

Niektórzy wierzą też, że w życiu można zakochać się tylko określoną liczbę razy.

Jak sam sobie wmawiasz, że najlepsza miłość to ta pierwsza, to prawdopodobnie  będziesz się starał w zdesperowany, nieprofesjonalny sposób odzyskać swoją pierwszą ukochaną. I Ci się to na 97% nie uda, za to stracisz dużo nerwów, czasu i energii.

Jeszcze inni wierzą, że przeznaczenie za nich wszystko załatwi, że nie trzeba próbować kogoś znaleźć, bo… sama się znajdzie. W mówienia takich dziecinnych głupot celują zwłaszcza niezbyt emocjonalnie inteligentne kobiety. Oczywiście będąc atrakcyjną kobietą możesz sobie tak myśleć, ponieważ cały czas podbijają do Ciebie faceci i w końcu jakiś fajny się  znajdzie. Ale będąc facetem, strategia czekania na miłość jest jak strzał w kolano.

Gdyby to z przeznaczeniem to była prawda, to wiele moich dziewczyn nie byłoby w ogóle mną zainteresowanych, nie miałoby prawa w ogóle do niczego dojść, bo sam zrobiłem bardzo wiele (nie czekając na „przeznaczenie”), żeby znaleźć się w obecnej sytuacji (w relacji seksualnej z atrakcyjną kobietą… albo z wieloma). Masakrycznie dużo musiałem się nauczyć o kobietach, seksie i relacjach z kobietami.  Ale niektórzy wierzą „To samo się stanie, los sam się tym zajmie”.

Jeśli ktoś wierzy w takie rzeczy czyli w to, że pomagają nam w tym potężne siły, Bóg, PRZEZNACZENIE itp, to nie ma się co dziwić, że się cierpi masakrycznie po stracie dziewczyny. Bo przegrało się z Przeznaczeniem przez duże P, przegrało się z Miłością przez duże M.

 

Przekonanie, że gdzieś tam w świecie znajduje się nasza bratnia dusza, czy połówka pomarańczy,  skutecznie zamyka wiele osób na życie tu i teraz. Na wieczne niezadowolenie z sytuacji obecnej, bo przecież gdzieś tam daleko jest nasza idealna druga półówka. A gdy tracisz swoją „bratnią duszę” to wydaje  się, że całe życie legnie w gruzach. Bo nie masz już tej „bratniej duszy” czyli jesteś „niepełny”.

Doświadczenie życiowe nauczyło mnie, że bratnie dusze pojawiają się w naszym życiu…

Nie jeden raz i nie dwa razy 🙂

Zostają z nami na krótką chwilę, później znikają.

 

Czy miłość to odczucie pociągu, więzi, żądzy, fizycznego przywiązania do drugiej osoby?  a ciągłe myślenie o tej dziewczynie? Ciągle zastanawianie się co ona robi, o czym (o kim) myśli, czy Cię lubi, czy jej się podobasz?

Takie coś to często mylenie bycia emocjonalnie zdesperowanym z miłością. (rozwinę to w cz.2)

Trzeba zrozumieć jedno – miłość tylko po części jest powodowana przez drugą osobę. To trans, w który sami siebie wprowadzamy (nakręcamy), sami ją w sobie wywołujemy. Jak zapętlimy swoje myśli wokół jednej, konkretnej osoby, zaczniemy sobie zbyt szybko, zbyt wiele wyobrażać. tworzyć w głowie wizje przyszłości razem to nasz umysł zmienia sposób w jaki tą osobę postrzegamy i nagle wszystko zaczyna nabierać sensu. Bo to jest MIŁOŚĆ.

I nagle wszystko zaskakuje. Tak! To JEST MIŁOŚĆ!!  Umysł wszystko sobie teraz racjonalizuje i układa w podpisanych szufladkach. Więc teraz nagle umysł zaczyna czuć pozwolenie na jeszcze większe nakręcenie. Setki obrazów z przeszłości, z mediów, filmów itp. zaczyna kręcić się w głowie jeszcze szybciej.

Mówisz sobie, że jesteś zakochany i co to sprawia? Czujesz się do kobiety przywiązany, a jak społeczeństwo mówi ci, że to miłość, to to przywiązanie się wzmacnia. Bo masz wymówkę, możesz zracjonalizować swoje uczucie i WZMOCNIĆ je. No bo jesteś zakochany 🙂

 

Obrazy w głowie przejmują kontrolę nad umysłem, Twoje ciało (kinestetyka) odpowiednio za nim podąża, podkręcając emocje do momentu w którym jesteś kompletnie zaobsesjonowany.

Miłość przekształci wizję danej osoby w coś czym ta osoba nie jest.

Twoja wizja twojej dziewczyny, to tylko  TWOJA UMYSŁOWA halucynacja.

Niekoniecznie to kim ta dziewczyna jest naprawdę. Widzi się to dopiero wtedy, gdy po czasie klapki spadną z oczu…

Dziewczyna, która w 2004 roku mnie odrzuciła i na miesiąc stoczyła na dno – była moim bodźcem do radykalnej zmiany w 2005 (poznanie uwodzenia). Zobaczyłem ją po 3 latach i … sam się dziwiłem, że mogła mi się podobać.

Może odróżnijmy od siebie wizję miłości „frajera” od tego czym miłość staje się dla kogoś, kto siedzi w temacie uwodzenia od dłuższego czasu i ma sporo doświadczeń z kobietami (ok, nie musi to być PUA, może to być pewny siebie, atrakcyjny koleś, który rozumie kobiety i swoje emocje).

„Frajer” chodzi przez życie z wielką dziurą w samoocenie. Kiedy znajdzie TĄ kobietę, to ta dziura ma na jakiś czas włożoną zatyczkę. Pojawiają się emocje i przyjemne uczucia, odczuwanie, że jest się świetnym facetem. To właśnie doświadczasz jeśli jesteś frajerem i zostaniesz trochę doceniony przez dziewczynę. I nagle zaczynasz myśleć, że kochasz tą drugą osobę. To może być często uzależnienie od drugiej osoby, bo gdzieś wiesz, że „bez niej jesteś nadal frajerem” .

Dziewczyna jest czymś co Cię podtrzymuje w Twojej samoocenie oraz w poczuciu wysokiej wartości. Jak proteza.  Ale co jeśli zniknie?

Jeśli wiesz co to jest sytuacyjna pewność siebie to wiesz, że w niektórych sytuacjach możemy czuć się lepiej, jesteśmy pewniejsi siebie np. profesor na uczelni, policjant na służbie w mundurze itp.?

Wielu facetów wykorzystuje swoją kobietę jako pewną formę sytuacyjnej pewności siebie. Kiedy ją tracą, to czują jakby ktoś zabrał im ich magiczny pierścień +3 do Charyzmy  i pewność siebie pada jak domek z kart.

 

Te dobre uczucia, poczucie „pełności siebie”,  cieszenie się z bycia sobą to coś co powinieneś umieć sam stworzyć. To coś co pochodzi z wewnątrz Ciebie. Jak kogoś kochasz, będąc  PEŁNĄ osobą, to ta więź, którą tworzysz z tą drugą osobą może to uczucie wzmocnić.  A jeśli jesteś „dziurawym kubkiem” to uczucia od dziewczyny napełniają na chwilę kubek, po to aby on znowu stał się pusty, kiedy ona odejdzie. Trochę jak syzyfowe prace…

To jest słabe.

Nie możesz podchodzić do dziewczyny z perspektywy braku czy niedostatku. Nie chcesz podchodzić z pustym kubkiem, żeby dziewczyna go napełniła. Jeśli dziewczyna ma wysoką samoocenę, jest atrakcyjna, ambitna to nie możesz być pijawką, która się pod nią podłączy i podleczy na chwilę swoją samoocenę. Możesz ją zmanipulować na pewien czas, ale na dłużej to się nie uda.

 

Wielu facetów naprawdę nie zdaje sobie sprawy czym jest związek albo co oznacza związanie się z kimś. Mylą etap podrywu z etapem związku. Jak się z kimś wiążesz to problemy tego kogoś stają się na wiele sposób Twoimi własnymi. Często angażujesz się w jej życie rodzinne, jej  problemy… Jeśli jej przyjaciel/przyjaciółka ma problemy, to musisz razem z nią przez to przejść. Na początku znajomości nie powinieneś brać się za rozwiązywanie jej problemów życiowych, bo nie o to chodzi. Pisałem już o tym wielokrotnie, że kobieta jak Ci mówi o problemach to nie oczekuje żebyś dał jej rozwiązanie, tylko, żebyś ją np. przytulił, wysłuchał, zamiast się mądrzyć i przedstawiać jej 3 alternatywy właściwego postępowania.  Ale jak już jesteś w związku, to sprawy się nie co zmieniają. I wielu PUA nie potrafi już sobie dać rady.

 

Załóżmy, że poznajesz kobietę w klubie. Jest między wami niesamowita więź, jesteś samiec alfa, ona rzuca ci komplementy, mówi, że jesteś fajny, przystojny (mimo że jak patrzysz w lustro to ni cholery tego nie dostrzegasz 😉 )

Może się też całujecie, przytulasz ją, głaszczesz jej włosy, a w twoim ciele następuje chemiczny przypływ.  To bardzo uzależniające uczucie.  Jest niesamowite. Żeby podkręcić to uczucie zaczynamy tworzyć więź z tą dziewczyną, żeby czuć to częściej.  Co się wtedy dzieje? Jak kobieta uzna cię, że jesteś wesoły, fajny, niezależny, nie szukasz reakcji, nie jesteś zdesperowany, zwisa ci czy to wyjdzie, czy nie, to jesteś dla niej atrakcyjny. I jej się robi mokro.

Ale potem dzieje się tak, że jesteś dla niej miły, pojawia się przywiązanie „jesteśmy razem”. Zaczyna ci NADMIERNIE zależeć na tym czy się uda z nią, czy nie.

Dziewczyna na imprezie mówi, że musi iść do łazienki i Ty czyli ten sam fajny koleś, który jeszcze niedawno był wyluzowany przy waszym pierwszym spotkaniu, zaczyna myśleć „Wróci tu, czy nie wróci? A  co jeśli przy wc kogoś pozna? A jak ją ktoś poderwie?” I nagle czujesz tą fizjologiczną stratę w organizmie. Zaczynasz się lekko stresować. Szukasz jej, „Gdzie ona jest? Gdzie ona poszła? Miała być w wc, a jej nie ma!!”, myślisz tak, bo jej ZA BARDZO pragniesz . Widzisz jak  ona wychodząc z toalety zaczyna rozmawiać z jakimś innym facetem. Jeszcze 5 minut wcześniej byłeś  SAMCEM ALFA  („o tak, jestem zajebisty, mam DZIEWCZYNĘ!, Tak, tak, mam DZIEWCZYNĘ!!”), a teraz czujesz jak uchodzi z Ciebie powietrze, jak z różowego balonika.

Czy podchodzisz tam i stanowczo ją łapiesz za rękę zabierając na parkiet? Obejmujesz ją i całujesz ? Nie. Czujesz, że tracisz stan pewność siebie, podchodzisz grzecznie i wtrącasz się do rozmowy albo stoisz z boku z wyrazem niepewności na twarzy. Dziewczyna intuicyjnie czuje Twoją zazdrość i nutę desperacji.

Prawda jest taka, że możesz jej się spodobać,  ale jak tylko przestaniesz się tak zachowywać, zaczyna ci NADMIERNIE na niej zależeć, to już jest inaczej.

Czy to oznacza, ze nie powinniśmy się zakochiwać? Nie.

Chodzi o to, że musimy być mężczyznami ze standardami. Możesz poznać bliżej dziewczynę, wytworzyć z nią niesamowitą więź, czuć się z tym dobrze NIEZALEŻNIE czy idzie Ci dobrze z dziewczyną czy nie. Nie możesz uzależniać swojego samopoczucia od reakcji dziewczyny.

 

Często czytam wiadomości od moich czytelników i stale przewija się motyw „tak bardzo chcę, żeby dziewczyna mnie pragnęła, żeby ciągle chciała ze mną spędzać czas, jak to zrobić, żeby ona chciała?”. Ale jak masz wewnętrzny dostatek, to po prostu tego nie potrzebujesz.

Jak sam napełniasz swój własny kubek i nie jesteś spragniony, to nie czujesz potrzeby spędzania każdej chwili z dziewczyną i myślenia o niej non stop. I nagle zaczyna dziać się magia –  dziewczynę zaczyna mocniej ciągnąć do Ciebie.

 

Ciesz się doświadczeniem, emocjami, bieżącą chwilą, ale nie przywiązuj się duchowo zbyt gwałtownie do kobiety. Bo uwierz mi, jak dziewczyna zobaczy, że zaczyna CI NADMIERNIE zależeć na wyniku („na niej”) to na Twoich oczach zmieni się w zupełnie inną osobę. Mówiąc o „wyniku” mam na myśli „Chcę być z tą dziewczyną, będziemy razem, będę bardzo szczęśliwy jak ona będzie moją dziewczyną” bla bla bla.

Przywiązywanie się do myśli  czy uda sie seks, czy ona Cie pokocha, czy po seksie będziecie już razem parą – to wszystko generuje porażkę. Również mentalne przywiązanie się do myśli, że musisz koniecznie dostać od niej numer telefonu albo musisz mieć seks na pierwszej randce., itp.

Musisz znaleźć swój własny złoty środek pomiędzy „Nie zależy mi AŻ TAK BARDZO, a  Chcę Żeby BYŁA ZE MNĄ. (czy też wziąć jej numer i się z nią umówić)”.

 

Śmieszne jest to, że jak już masz w sobie to przyjemne uczucie i związek nie jest już nawet Ci potrzebny, to dziewczyna, którą poznajesz chce zostać Twoją Dziewczyną.   Teraz to ona stara się ze wszystkich sił, żebyś chciał ją mieć na stałe. To paradoks. Głodni nie zostają nakarmieni, potrzebujący nie otrzymują wsparcia – to usłyszałem wiele lat temu na moim pierwszym szkoleniu. I to jest brutalna życiowa prawda.

 

Może teraz sobie pomyślisz „Tak bardzo potrzebuję dziewczyny. Bez niej jestem tylko facetem w połowie. Adept mówi, że muszę wykształcić u siebie uczucie emocjonalnego dostatku. OK, wykształcę je w sobie, bo zrobię wszystko, żeby mieć dziewczynę”  🙂  I to jest paradoks 🙂 bo nie do końca o to chodzi.

Ale nawet jeśli robisz to wszystko ze złych powodów, to i tak to zadziała,  choć w dłuższej perspektywie. Bo dzięki temu wchodzisz na dobrą drogę, a od czegoś trzeba zacząć.

pozdrawiam

Adept

 

ps. w następnym odcinku – jak nie zakochiwać się w każdej napotkanej atrakcyjnej dziewczynie i poradzić sobie z emocjonalnym niedostatkiem.

 

Ciąg dalszy tego artykułu znajdziesz TUTAJ:

http://www.uwodzenie.org/uwodzenie-vs-milosc-cz-2/

 

 

 

 

Udostępnij na:
Adept

Adept

Zaczałem naukę nowoczesnego uwodzenia w 2005 r. Od 2006 r. pomagam facetom stać się seksualnie atrakcyjnym dla kobiet. Uczę o czym mają rozmawiać i jak zdobywać takie kobiety, które się im podobają. Likwiduję problemy z brakiem pewności siebie z kobietami. Pomagam też odzyskiwać byłą partnerkę (żonę lub dziewczynę).
Od 2008 roku pomagam kobietom w tym jak zdobyć i rozkochać w sobie mężczyznę oraz budować pewność siebie w relacjach.

Jeśli chcesz otrzymywać wiadomości o kolejnych artykułach, dołącz do mojego Fanpage na Facebooku.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej wejdź na mój kanał YouTube i zasusbskrybuj go.

99 komentarzy
  1. Łukasz

    Świetny artykuł 🙂 Wystarczy wcielić w praktykę i zmienić swoje myślenie 🙂
    Pozdrawiam

    16 grudnia 2013 at 17:33 - Odpowiedź
  2. k771

    Spotykałem się z pewną na prawdę atrakcyjną dziewczyna, której zazdrościł mi każdy facet na imprezie. Bardzo nalegała na to abyśmy byli parą, więc została moim „trofeum”, wisienką na torcie 😉 Jednak w momencie kiedy wszystko się układało i zaczęło mi na niej zależeć. a ja dostosowałem się do jej zasad, czar prysł … i ona mnie zostawiła…
    Dlatego nigdy nie zmieniaj się dla kobiety, ponieważ nie będziesz miał ani kobiety ani siebie 😉

    16 grudnia 2013 at 18:04 - Odpowiedź
  3. Rafał

    a ja zauważyłem że gdy masz dziewczynę masz tzw rispekt wśród znajomych, twoje słowa mają wartość, jeśli nie masz dziewczyny już twoje słowa nie są brane tak bardzo pod uwagę.
    Brak dziewczyny=brak statusu, tak społeczeństwo zostało zaprogramowane mimo tego że każdy jet z tej samej gliny. ;D

    16 grudnia 2013 at 19:23 - Odpowiedź
    • k771

      Jak byłem 23 letnim słabym psychicznie prawiczkiem to moje słowa nie miały znaczenia. Teraz jak przez rok czasu miałem kilkanaście dziewczyn i moje ego wzrosło wysoko, każdy szanuje moje zdanie wielu pyta o porady a jeszcze więcej próbuje naśladować …
      Bycie w związku i bycie pod pantoflem wcale nie daje Ci żadnego dowodu społecznego… a wręcz go zabiera jeżeli Twoim życiem rządzi dziewczyna …

      16 grudnia 2013 at 20:16 - Odpowiedź
    • przemas

      słuszna rada, nie można się dla nikogo zmieniać, masz być taki jaki chcesz być

      17 grudnia 2013 at 09:56 - Odpowiedź
      • Rafał

        chodzi o sam fakt ze jestes w związku to szanuja twoje zdanie.

        17 grudnia 2013 at 15:56 - Odpowiedź
  4. Dawid

    Naprawdę dobry artykuł 😉 Czuję, że rozumiem coraz więcej 🙂

    16 grudnia 2013 at 23:48 - Odpowiedź
  5. Junkie

    Co tu dużo mówić – jak zawsze wyśmienity artykuł. Czekam na drugą cześć dotyczącą niedostatków emocjonalnych – ciekawe czego nowego się jeszcze dowiem 🙂

    17 grudnia 2013 at 09:34 - Odpowiedź
  6. Tomek

    Wyjątkowo trafny, mocny artykuł. Doskonale punktuje w samo sedno. Im bardziej chcesz, tym gorsze są rezultaty. W biznesie działa to analogicznie w sumie 🙂

    17 grudnia 2013 at 10:04 - Odpowiedź
  7. Sambor

    Brawo Adept!! To najlepszy tekst jaki popełniłeś! Najmądrzejszy, najbardziej dojrzały, przemyślany. Czytałem Twoje poradniki i blog, nauczyłem się z nich wiele, zostałem prawdziwym, pewnym siebie Alfą, ale dziś mnie znów zaskoczyłeś!!

    17 grudnia 2013 at 11:42 - Odpowiedź
  8. Daniel

    Na taki artykuł czekała moja głowa 😉 Dzieki Marcin!

    U mnie było inaczej, zakonczylo sie klasycznie. Poznalem super laske, fajne uczucie jak idziemy, a ludzie sie rozstepuja… ogladają za nami praktycznie wszyscy… super 😉 Nie zalezalo mi na zwiazku (wrecz go nie chcialem), po pol roku takiej zabawy dziewczyna byla tak skrajnie nakrecona na zwiazek ze bylem w szoku jak walczy o moje wzgledy, chociaz iskierke zainteresowania. Wszedlem w zwiazek i bylo mega mega super przez 2 lata (2 lata bylem „na górze”, czekalem az mi obiad zrobi, az zadzwoni itp, wiadomo bylem tez przy tym fajny;), szlo wszystko jak do slubu z jej strony, obiadki z rodzinką itd. laska nie widziala swiata poza mna, i dawala to odczuc wszystkim dookola… no to ja sobie pomyslalem – Kurwa! Mam ogarniete zycie z super laską która mi usluguje, jestem Bogiem! 😀

    Ostatni rok byl juz mega popierd****y. Zostawila mnie, ja oczywiscie zagubiony zadawalem sobie pytania – Jak to mozliwe? Moze rzeczywiscie za malo mi zalezalo? Za malo dawalem zainteresowania? Nie zabieralem jej do rodzicow tak jak ona mnie, bla bla bla?! Despera lekka, ale ogarnalem sie i ……. ODZYSKALEM JA!

    Tak, odzyskalem ja na kolejne pol roku, i znowu motylki jak wczesniej, kolejne fajne pol roku, po czym nagla zmiana nastawienia z miesiaca na miesiac do mojej osoby, przestalem ja interesowac, za to zaczal ja interesowac jej byly chlopak sprzed 5 lat ktorego nawet w Polsce nie bylo;)

    Z pewnych zrodel (tak wiem jestem złym informatykiem) wpadla mi ich korespondencja internetowa… No i umarło we mnie cos… Pisala z nim tak jak ze mna, jemu tez wyznawala milosc w taki sam sposob, komplementowala w taki sam sposob, i k***a planowala wspolna przyszlosc…

    Wiec zostalem puszczony w taki sposob kantem. Z dnia na dzien dostalem wiadomosc – to koniec. Urwalem calkowicie kontakt.

    Sorry ze sie rozpisalem ale mysle ze wartosciowa historyjka dla pokolen ktore tutaj zagląda 😉

    PS. Pytanie do Ciebie Adept, minelo do tej sytuacji 3 miesiace, a ja dalej mam w glowie jak gdzies sie przechadzam nasze wspolne sytuacje i mam w glowie wiele mysli z nia ktore wracaja, jak je wyrzucic z glowy i miec swiety spokoj!? Pozdrawiam!

    17 grudnia 2013 at 12:14 - Odpowiedź
    • Po małych korektach historia idealnie pasowała by do mojej, nawet facet przebywający za granicą się zgadza 😉

      Odnośnie Twojego pytania, PUA mają jedno skuteczne lekarstwo na miłość, tj wyrwać 10 innych kobiet, ja jak to nie pomorze to 20 innych, itp aż do skutku 🙂

      17 grudnia 2013 at 12:59 - Odpowiedź
  9. Konrad

    Świetny tekst-krótki,rzeczowy i dobitnie pokazujący prawdziwe relacje międzyludzkie.Być szczęśliwym i spełnionym, samorealizującym się facetem, samowystarczalnym z własnymi zdrowymi zasadami i pasjami.Dobrze się czuć we własnym towarzystwie.Jak się to realizuje to ludzi (kobiety) przyciągnie się jak magnes.itd

    17 grudnia 2013 at 12:36 - Odpowiedź
  10. Nieskalany

    W sieci znalazłem ciekawą definicję miłości, którą w zasadzie da się opisać wzorem chemicznym, a skoro można ją sprowadzić do wzoru matematycznego, to teorię tej jedynej wielkiej miłości można włożyć między bajki 😉

    „Fenyloetyloamina jest jednym z elementów tzw. chemii miłości. Według Gerharda Crombacha miłość to C8-H11-N czyli fenyloetyloamina. Związek ten, zwany popularnie narkotykiem miłości produkowany jest w hipotalamusie (część międzymózgowia). Proces zakochania zachodzi generalnie w 3 etapach:
    1. Oczy zbierają informacje o wzroście, figurze, kolorze włosów i oczu, odzieży i szczegółach twarzy. Następnie z prędkością 432 km/h sygnały docierają do mózgu. Jednocześnie ucho wyławia barwę głosu i śmiechu a nos rejestruje feromony.
    2. Sortowanie danych i porównywanie z przechowywanymi wzorcami doznań pozytywnych i negatywnych. Jeżeli wykryty został sygnał negatywny – proces ulega zamrożeniu, jeżeli pozytywny – mózg przechodzi do fazy 3.
    3. Podczas wykrycia sygnałów pozytywnych hipotalamus zaczyna produkować fenyloetyloaminę. Początek tego procesu występuje zwykle ok. 4 sekundy. W tym czasie uderzenia serca zwiększyły się ok. 50%, automatycznie oddech staje się szybszy, dodatkowo u kobiet oczy zaczynają błyszczeć;-)”

    Powodzenia dla tych co się jeszcze łudzą 😉

    17 grudnia 2013 at 12:40 - Odpowiedź
    • waldek

      nieskalany wlasnie siec to dezinformacja – milosc jest nie do zmierzenia a to co piszesz to tylko wzor chemiczny substancji odpowiadajacej za poprawe samopoczucia …
      jesli ten geniusz zna wzor na milosc to dlaczego ludzie nie potrafia kochac? wystarczy dac im ta substancje i…. wloz to miedzy bajki 🙂

      4 stycznia 2014 at 09:21 - Odpowiedź
  11. Sambor

    Daniel:
    Po 2 latach Cię zostawiła. Byłeś fajny. To za mało. Byłeś nią „mało zainteresowany” – dobrze, ale za mało. Kobiety potrzebują być od czasu do czasu „zczochrane”. Tak dla zasady. Dla rozrywki. Aby wiedziała, kto jest silnym samcem. Wtedy odczuwa pociąg seksualny.
    Druga sprawa – nuda. Dobrze jest inicjować wypady – do sklepu, na rower, na narty, spacer, lody, do innego miasta, koncert etc. W domu inicjować film, płytę do słuchania, wspólne gry. Jeśli ona nie ma inicjatywy, a Ty siedzisz przy kompie – związek zabije nuda. Idealnie jest zarazić ją swoją pasją.

    17 grudnia 2013 at 13:12 - Odpowiedź
  12. Sambor

    Daniel:
    Zajmij się ulepszaniem siebie. Zastanów się co schrzaniłeś i wcielaj siebie lepszego w życie. Porażki nas kształcą, dają kopa na wyższy poziom rozwoju. Sukces jest najgorszym nauczycielem. Nie bez powodu piękne blondyny są uważane za puste w związkach.
    Tamta była piękna jak narkotyk, ale może jednak nie pasowaliście do siebie. Może brakło wspólnych pasji. Była wyjątkowo zakłamana. Byłem z kilkunastoma kobietami w związkach krótszych, lub dłuższych – aż tak nie zwodzą.
    Jak powiedział kiedyś Adept – kobieta powinna wnosić do życia faceta pewną wartość. Zastanów się, czy Tobie potrzebna jest urodziwa, ale prawdopodobnie pusta dziewczyna, czy kobieta, od której możesz się nauczyć czegoś wartościowego. Nie tylko robienia sałatki z kapusty pekińskiej, ale np. inteligencji emocjonalnej, języka obcego, wysokiej kultury, ciekawej pasji.
    Kiedy będziesz miał bardzo wysokie poczucie wartości, to nie będzie Ci potrzebna „piękna lalka”, którą szpanujesz przed kolegami. Czy czujesz się na tyle silny, że mógłbyś się pokazać w towarzystwie niskiej grubaski? A gdyby była inteligentna jak Dorota Wellman?

    17 grudnia 2013 at 13:30 - Odpowiedź
  13. Daniel

    @Sambor, to nie bylo tak, ze gralem sobie w gierki na komputerze, Ba! to ja ją chcialem „pchac do przodu”;) Oczywiscie bylo z tym roznie, raz ona mi dawala motywacji, raz ja jej, wiesz kwestia dopasowania to dla mnie nie istnieja w tym momencie bo z nia bylem dopasowany na 101% pod kazdym wzgledem(tak mi sie wydawalo), i co z tego?

    Nie tlumacze sie bo kilka kwestii owszem spier*olilem, ale czy my mamy byc do k***w nedzy idealnymi robotami? Naprawde nie chce mi sie myslec co ona sobie mysli, rozumiesz? 🙂

    Po 3 latach chcialbym uslyszec chociaz 1 zdanie osobiscie ze to koniec bla bla bla, a nie zobaczyc to na ekranie monitorka 😉 coz 21 wiek

    I jesli chodzi o pasje to ją mam, zrobilbym dla niej wszystko i zrobilem, bo zajmowalem sie sportem przed jej poznaniem, i nadal to robie i sie rozwijam. To bylo tez zabawna przeszkoda, „dla ciebie trening jest wazniejszy odemnie”, i masa innych paradoksow, na ktore juz przestalem zwracac uwage, bylem tym zmeczony. Nie bylem typem grzecznego goscia, tak wiedzialem kiedy ją opierdolic jak dziw**e itd… Rozwijalem sie z tym zwiazkiem…

    Poza tym wiem ze jest dziewczyna ktora gleboko w srodku uwazala sama siebie za gowno (zawsze chcialem zeby myslala o sobie bardzo dobrze i duzo w tej kwestii u niej zmienilem), chyba stad ta masa emocjonalnego destruktywnego gowna, gdy cos nie idzie po jej mysli, pozdrawiam 🙂

    17 grudnia 2013 at 14:46 - Odpowiedź
  14. Sambor

    @Daniel
    Czasem ludzie robią sobi sami krzywdę. Wpędzają się w potężne kłopoty na własne życzenie. Ranią przy tym bliskich. Trzeba robić swoje, nie dać się wciagnąć w szambo.
    Kiedy widzę ile pięknych kobiet ma na mnie ochotę, to zaraz mi przechodzi melancholia! 😀
    Nie żałuj dziada, bo dziad się wygrzebie i cię za*
    Ta osoba kiedyś doceni, co dla niej zrobiłeś i odwdzięczy się. A jeśli nie, to miej satysfkację dla samego siebie.

    17 grudnia 2013 at 15:16 - Odpowiedź
  15. Prawdziwy

    Nie sądzisz Marcin że są takie które powinno się je traktować ostro , bo ja się żadnej nie dałem i nie dam zrobić na jakiegoś pantoflarza ani takiego co nie ma własnego zdania , bo wole mieć swoje zdanie nawet jeśli ma to być kłótnia bo nie będe wszystkiego robił co ona mi każe

    17 grudnia 2013 at 18:30 - Odpowiedź
  16. Arko

    A co Adept powiesz o takiej wersji miłości?

    Znam masę fajnych i pięknych dziewczyn, czuję, że mam ogromny wybór, ale jednak jest taka, która mi odpowiada najlepiej. Znam masę piękniejszych kobiet od niej i jestem świadomy tego, że nie jest najpiękniejszą i najfajniejszą dziewczyną na świecie, że są miliony dziewczyn lepszych od niej, ale mimo tego jakoś wolę ją, sam nie wiem dlaczego. Nie czuję też jakiegoś parcia, że koniecznie musi mi wyjść, no bo to przecież miłość mojego życia i jak nie wyjdzie, to będzie katastrofa! (:D) Nie. Totalny luz, bo wiem, że mam wybór.

    No i co Ty na to? Czy to taka uwodzicielska miłość? 😉

    17 grudnia 2013 at 21:21 - Odpowiedź
  17. lukasz

    prawdopodobnie najlepszy artykuł, jaki w życiu czytałem, choć przeczytałem już prawie wszystko od Adepta 😉 muszę potwierdzić ten paradoks, teraz gdy moje relacje z dziewczynami wzniosłem na wyższy poziom, i powiedziałem sobie „nie szukam dziewczyny na stałe, chce poznawać i się bawić” to dziewczyny same chcą ode mnie czegoś więcej, samo jakoś wychodzi 😉 a najlepsze jest to że jeszcze dosyć niedawno desperacko szukałem związku, a teraz po prostu tego nie potrzebuje, czuję się atrakcyjny i spełniony, nie będąc w związku.

    17 grudnia 2013 at 21:28 - Odpowiedź
  18. Sambor

    Moim zdaniem – zawsze, nawet będąc w stałym związku, trzeba być w formie jak PUA. NIe osiadać na tyłku, nie wytracać ostrości, być gotowym do walki. Jeśli założysz rodzinę, to walczysz dla rodziny, opiekujesz się nią, bo to Twoje stado, stado samca Alfa.
    Mimo to może zdarzyć, że owca zbłądzi i będzie miała flirt z innym baranem. Co zrobić wtedy? Należy solidnie ukarać i zapomnieć o sprawie. Zazdrość, męczenie się wizjami, że ona miała kontakt z innym penisem jest dowodem słabości, niskiej wartości.To rozwali rodzinę na amen. To przecież ja jestem najwspanialszym dla niej facetem, więc jestem pewien, że pomyliła się. Tu pojawia się pytanie jak ukarać tę zbłąkaną owieczkę. One się domagają kary, kara oczyszcza.
    Psychicznie należało by chyba zrobić tak: kiedy ona się opamięta trochę, warknąć groźnie, wysłać do psychiatry po tabletki na głupotę i znaleźć jej jakieś zajęcie fizyczne. Nie jest to proste, bo pokuta powinna być adekwatna do grzechu. Musisz być silny, musisz wiedzieć co robisz, pewien siebie. Faceci wpadają wtedy w panikę, wściekłą agresję, użalanie się nad sobą, wylewają wiadra żółci, posługują się rodziną, przyjaciółmi. To wszystko dowodzi tylko słabości. Ona po zdradzie słaba, Ty jeszcze słabszy. Jeśli jesteś w formie PUA, to wytrzymasz to.
    Fizycznie chyba lepiej, ale bez znęcania, nie po alkoholu. Pocierpi dzień, dwa i będzie jak nowo narodzona 🙂

    17 grudnia 2013 at 21:42 - Odpowiedź
    • Sambor

      Pomyśl może Adept co zrobić w takiej ekstremalnej sytuacji. To dobry temat do naszego samorozwoju, którego wcześniej nie poruszyłeś. Unikniemy w przyszłości błędów. A może pisałeś, a coś przeoczyłem, albo zapomniałem?

      Ja miałem niedawno taki przypadek. Mój syn zawalił studia. Zwyczajnie go zmęczyły ciężkie studia na polibudzie i wpadł w depresję. Jego mama zaprowadziła go do psychiatry. Ten przepisał jakieś prochy, które zrobiły z niego warzywo. Ja załatwiłem mu prostą pracę fizyczną przy sortowaniu paczek. Prochy powodowały, że był zablokowany motorycznie. Przez dwa dni nakłaniałem jego matkę do odstawienia tego świństwa, bo chłopak dołował się jeszcze bardziej widząc swoją niezdarność. Bał się, że nawet do tego się nie nadaje i go wyrzucą z tej pacy. Po dwóch dniach tłumaczenia nie dawały efektu, więc zabrałem te tabletki na własną odpowiedzialność. Następnego dnia zapytałem kontrolnie, czy aby nie przyszło jej do głowy wykupić kolejnej recepty. Zerwała rozmowę. Kilka kolejnych prób dodzwonienia – zrywała. Pojechałem tam, powiedziałem, że nikt jej nigdy nie zlał i nie wie co to znaczy słuchać mądrzejszego. Nakwoczyła się jeszcze bardziej, więc ją ściągnąłem z kanapy i przeciągnałem kawałek po podłodze. Zapowiedziałem, że czeka ją kara śmierci, jeśli każe mu brać te tabletki. Synowi powiedziałem potem, żeby się nie przejmował, że matka trochę pocierpi i jej przejdzie, że kobiety tak mają. Za parę dni zadzwoni jak będzie czegoś potrzebować. Po 2 dniach syn stanął na nogi, zaczął dobrze pracować i jest coraz bardziej zadowolony z życia.
      Pierwszy raz ją potraktowałem fizycznie i paradoksalnie mam u niej teraz więcej szacunku niż kiedykolwiek wcześniej.

      17 grudnia 2013 at 22:13 - Odpowiedź
  19. Krzysztof

    Ale żeś teraz dołożył, to najlepszy artykuł jaki czytałem od bardzo dawna, a tekst „To paradoks. Głodni nie zostają nakarmieni, potrzebujący nie otrzymują wsparcia – to usłyszałem wiele lat temu na moim pierwszym szkoleniu. I to jest brutalna życiowa prawda.” Przekładając to na twoją działkę to „ci co najbardziej piotrzebują kobiety nie dostaną jej, a ci co najbardziej jej pragną nie zaspokoją swojego pragnienia” Piszę to niestety z praktyki, nie bądźcie tacy jak ja

    17 grudnia 2013 at 22:12 - Odpowiedź
    • Sambor

      Nic nie dołożyłem – źle mnie zrouzmiałeś (szukasz drugiego dna jak kobieta?). Nie polemizuję z artykułem. Ten artykuł to ukoronowanie wszystkiego co zrobił Adept do tej pory. Podaję Adeptowi pomysł na kolejne badania.

      18 grudnia 2013 at 08:07 - Odpowiedź
  20. Nordik

    Dla tych którzy byli w związkach i uważają, że byli ok. Przeczytajcie „Sekrety Związków” które wydali Adept, Solid i Adventurer. Wyciągnijcie z tego wnioski. Ja to przeczytałem rok po rozstaniu się z dziewczyną, z która byłem 6 lat. Ona podjęła decyzje, choć ja to powinienem zrobić. „Sekrety związków” otworzyły mi oczy na masę błędów. W związku odpowiadasz za dwie osoby. Musisz też zwracać uwagę na drugą, czy Ci się podoba czy nie. Jak sam się będziesz tylko rozwijał, a druga osoba zostaje w tyle to też źle. Osoba zaniedbywana też źle. A i jeszcze taka sprawa. Ja się rozstałem po ludzku. Powiedzieliśmy sobie wszystkie żale i co się komu nie podobało. Czy gdy zależy Ci na kimś, kochasz kogoś, jesteś zauroczony masz odwagę wygarnąć mu w normalnej rozmowie (nie w nerwach) co Ci się nie podoba? Wiele osób nie ma do tego jaj, bo się boi że się obrazi, co sobie pomyśli itd, albo że odejdzie. Wiele osób też odpuszcza. Np kobieta raz powie, że nie zrobi loda, bo jej się zbiera na wymioty albo coś w tym stylu. A facet to uwielbia, ale odpuszcza i nie wraca do tematu. Jak tak będziecie odpuszczać, nie rozmawiać o problemach, to za jakiś czas macie pozamiatane. O, coś Wam powiem. Spróbujcie po uwodzić trochę dziewczyn, które mają facetów. Takich dziewczyn, które są Wami zainteresowane. Dowiecie się bardzo dużo dlaczego one chcą ich zdradzać i jakie oni robią błędy. Dlaczego te dziewczyny pozwalają Wam na tak wiele.

    17 grudnia 2013 at 22:26 - Odpowiedź
  21. piotr d.

    ADEPT !!! No normalnie mistrzostwo świata dzisiaj !!! „…ale to było dobre…” 🙂
    Jesteś coraz lepszy. Stary pomogłeś wielu ludziom i czuję że jeszcze wielu pomożesz. Dla mnie jesteś mentorem. POzdro

    17 grudnia 2013 at 22:36 - Odpowiedź
  22. Sambor

    Jest jeszcze jeden aspekt. Kiedy tracisz obiektywnie bardzo wartościową kobietę, to pomimo całej tej wiedzy o złudzeniu miłości, praktyki w uwodzeniu, masz poczucie wielkiej straty. Te umiejetności pomogą stanać na nogach, ale to nie wszystko. Poznajesz kolejne i… rzucasz! Jedna nudna, inna leniwa, następna nie rezonuje. Po kilku latach dojdziesz może nawet do wniosku, że na początku podrywania wydawało Ci się, że świat jest pełen podobnych jej kobiet, a tymczasem zonk za zonkiem! Nie chodzi już nawet o to, że jak byłeś z tamtą w łóżku, to doświadczałeś egzaltacji. Zapomnij o egzaltacji, uczuciu obcowania z kimś wyjątkowym. Omijasz teraz ten stan szerokim łukiem. Szukasz teraz wartości duchowej, inetelektualnej, pozytywnej energii, wzajemnego oddziaływania, zaradności, ekspresji, entuzjazmu, inspiracji etc.
    Jak sobie z tym poradzić? Pogodzić się. Być samemu dla siebie źródłem tych wartości? Nie szukać ich w kobiecie? Przeciwnie – wytworzyć w sobie to, czego Ci brakuje?
    To może błędne koło – im wyższy masz poziom, tym trudniej znaleźć partnerkę na podobnym poziomie.

    18 grudnia 2013 at 12:31 - Odpowiedź
    • Adept

      „Kiedy tracisz obiektywnie bardzo wartościową kobietę” – to wiesz wtedy, że tak czy siak znajdziesz WARTOŚCIOWĄ KOBIETĘ, to tylko kwestia czasu i włożonej energii 🙂 NIE ma miejsca na desperację.

      18 grudnia 2013 at 16:50 - Odpowiedź
    • waldek

      typowy objaw sydromu rozwodnika – dotyczy to tez ludzi zyjacych na kocia lape
      stroimy piorka a potem gdy przychodzi do wspolnego nowego zwiazku i zamieszkania cofamy sie i zaczynamy znowu stroic piorka
      to pokazuje ,ze ludzie po zwiazkach sa niedojrzali dalej i stad ich porazki
      to nieprawda ,ze w zwiazku odpowiada sie za 2 osoby Nordik ale za siebie
      slynne powiedzenie : „ambaras by dwoje chcialo tego samego w tej chwili naraz ” , „nic na sile „slynne powiedzenie kobiet , co to za zwiazek co osoba ciagnie druga za uszy do przodu lub za rogi by sie z nia przepychac?
      zwiazek to zobowiazanie dwustronne jak umowa cywilnoprawna a nie odpowiedzialnosc za dwoje chyba ,ze jest tam dziecko co nie jest dorosle wtedy odpowiadaja za nie 2 strony zwiazku.
      dorosli ludzie dzis nie potrafia zbudowac zwiazku bo tkwi w nim egoizm a nie milosc
      i to jest przyczyna rozpadu zwiazkow

      14 stycznia 2014 at 14:42 - Odpowiedź
  23. Tomek

    Marcin ,artykuł rewelacja !!!! Po prostu mistrzostwo.Temat naprawdę ważny i myślę ,że dotyczący wielu facetów. Tylko jak można w sobie wyzwolić poczucie pełni jak się ma np.36 lat i chce się założyć rodzinę i mieć dzieci, to poczucie upływającego czasu wywiera presję na człowieku i za bardzo zaczyna mu zależeć

    18 grudnia 2013 at 16:44 - Odpowiedź
    • Adept

      Ja mam 40 lat i nie marudzę 🙂 Kobiety są wszędzie i wszędzie możesz poznać kobietę do związku. Pomyśl tak – Ty nie masz tak tykającego zegara biologicznego jak kobieta…

      18 grudnia 2013 at 16:49 - Odpowiedź
      • Sambor

        Ja mam 49, a ŻYCIE zacząłem 3 lata temu 😉

        18 grudnia 2013 at 20:31 - Odpowiedź
        • Jak to mówi stare porzekadło – lepiej późno niż za późno 😉

          18 grudnia 2013 at 21:02 - Odpowiedź
        • waldek

          moje sie juz zaczelo w kolysce

          7 stycznia 2014 at 10:04 - Odpowiedź
  24. Carlos

    Pod wrażeniem, wszystkie zdradliwe szmaty powinny się już bać!!!

    18 grudnia 2013 at 19:49 - Odpowiedź
    • Przegiąłeś facet…

      18 grudnia 2013 at 21:01 - Odpowiedź
    • waldek

      niestety nie boja sie bo w POlsce nie ma na nich bata , wszystko im uchodzi na sucho Carlos , nawet policja nie daje im mandatow

      14 stycznia 2014 at 14:34 - Odpowiedź
  25. Piotrek

    Jak zwykle mega artykuł. Osobiście do tej pory zachowywałem się w swoich związkach jak w artykule. Jednak od prawie roku śledzę artykuły Adepta, kupuję kursy, próbuję dokonać zmiany osobistej i przed 2 miesiącami poznałem dziewczynę o 8 lat młodszą ( 18 lat ), najładniejszą jaką dotąd miałem i jakoś wewnętrznie mi strasznie na niej nie zależy…tzn. lubię ją, może i kocham, dobrze się przy niej czuję, jest dobry seks, ale nie mam parcia jak wcześniej…i co zauważyłem – jest jedyną tak wpatrzoną we mnie dziewczyną 🙂 to Ona pierwsza zazwyczaj pisze, dzwoni, chce się spotkać, uprawiać seks i w ogóle…Nawet na każdym kroku słyszę jak to jakaś kobieta ze mną flirtowała przy niej, albo się uśmiechała i takie tam…widać w niej zazdrość. Wszystko fajnie ale zastanawiam się, czy to też jest miłość ( z mojej strony, bo z Jej na pewno tak)? Kiedyś umiałem sobie zawsze odpowiedzieć na to pytanie a teraz sam nie wiem. Już nawet myślałem, żeby może z nią skończyć, żeby jej nie unieszczęśliwić, bo może Jej nie kocham…ale po tym artykule wysuwam wniosek ( o ile dobrze interpretuję),że właśnie tak trzeba się zachowywać, żeby po pierwsze kobiecie bardziej zależało a po drugie żeby w razie rozstania tak się nad sobą nie użalać tylko iść do przodu 🙂 dobrze kombinuję Adept? Jakieś rady? 🙂
    P.S.
    Ostatnio poradziłeś mi z seksem, aby powoli Ją prowokować i zmieniać Jej przekonania, i będzie seks, i jak zwykle miałeś rację 😀 Dzięki.

    19 grudnia 2013 at 00:15 - Odpowiedź
  26. Nordik

    Ja mam konkretne pytanie do Adepta, ale może mi tu ktoś jeszcze coś podpowie. Spotykam się z dziewczyną która jest w związku. Mieszka z tym facetem. Są już ze sobą kilka lat. Z tego co opowiada o swoim życiu i o nim, to nie układa im się. Czasami mam wrażenie, że żyją razem, ale jakby osobno. Widzę tu analogie do tego, jak ja miałem kiedyś, gdy rzuciła mnie moja dziewczyna. Bardzo lubi ze mną rozmawiać i poświęca mi dużo czasu. Rozmawiamy dużo o erotyce i seksie. Jak się widzimy to iskrzy między nami i jest wiele seksualnego napięcia. Nigdy nie było jeszcze tak, że powiedziała, że nie przyjdzie na proponowane spotkanie. To ona zawsze rzuca się by mnie pocałować na powitanie i gdy się rozchodzimy, jakoś dziwnie celując prawie w usta. Ja za każdym razem ja eskaluje. Dotykam, masuje, przytulam, obejmuje. Zauważyłem, że wystarczy bardziej zmysłowy dotyk, by ta dziewczyna odpływała (plus odpowiednia rozmowa i patrzenie w oczy). Ostatnio doprowadziłem ją do płytkiego orgazmu samym smyraniem po karku i szyi. Długo jej zeszło by dojść do siebie. Prosiła mnie bym nie dążył do pocałunku z nią, bo wtedy musiałaby się rozstać ze swoim facetem. Mówi że nie chce niczego przyspieszać, ani przekraczać pewnych granic. Że jak w tej chwili przejdziemy w sferę fizyczną to spłycimy nasze relacje, a ona chcę też mnie poznawać jakim jestem facetem, a nie tylko jaki jestem w łóżku. A ja odpowiadam, że i tak będę ją dotykał i że nie jest dla mnie koleżanką lub przyjaciółką. Śmieje się, że będzie nam potrzebna przyzwoitka. Widzę, że podoba jej się bardzo, że my wiele rzeczy robimy w tajemnicy przed kimś. Jak w jakimś przedwojennym romansie. A pytanie moje jest takie. Jak ją traktować by moja eskalacja nie utknęła w miejscu? By ona coraz więcej chciała też sfery fizycznej w naszej znajomości. Mi w sumie nie zależy od razu na ostrym seksie, bo ona fantastycznie reaguje na sam zmysłowy dotyk. Przecież by dać kobiecie rozkosz nie trzeba od razu stosunku i to jest wspaniałe u kobiet. Ale byśmy sobie dawali coraz więcej w tej sferze.

    19 grudnia 2013 at 10:49 - Odpowiedź
    • Adept

      Przeleć ją BEZ CAŁOWANIA 🙂
      Bo takie pławienie się z nią w melancholijno-zmysłowej wibracji nie koniecznie prowadzi do seksu. Potem jej się to znudzi i to CIEBIE oskarży oto że byłeś „nie odpowiedni”, „nie rozumiałeś jej”, albo „po prostu jednak okazałeś się nudny”.
      Albo doczekasz się interwencji faceta, koleżanek, cioci 😉 i ona zniknie.
      Jeśli liczysz że NAGLE, nie wiadomo skąd i dlaczego, ona zauważy z zaskoczeniem „ooo, atu między nogami masz penisa 🙂 jak fajnie, chyba się nim pobawię, a może nawet na niego chętnie wskoczę” to powinieneś skończyć oglądać pornografię 🙂

      19 grudnia 2013 at 10:53 - Odpowiedź
      • Nordik

        Dziękuje Adept za rady. Tak czuję, że jest to najlepsze rozwiązanie. Ona tak gada, że ta otoczka jej się podoba. Ma taki dreszczyk emocji, że robi coś nie do końca co powinna. Ale jak tak patrzymy się w oczy, rozmawiamy, ja ja dotykam, to jej ciało mi mówi, jej oddech, że tak, o niczym innym nie marze.

        19 grudnia 2013 at 22:54 - Odpowiedź
        • waldek

          podniec ja i porzuc , pokaz jej ,ze jestes mezczyzna a nie kims kto wykorzystuje kobiety w zwiazku… wtedy zrozumie, ze albo z tamtym zrywa albo z Toba zrywa …nie moze byc dwoch mezczyzn w jej zyciu

          5 stycznia 2014 at 06:31 - Odpowiedź
  27. Sambor

    Czy nie za bardzo Ci na niej zależy? Jeśli spotykasz się w ten sposób z nią ponad miesiąc, to ja bym sobie dał spokój. Jest tyle prostszych „tematów”. No chyba, że nie koncentrujesz się wyłącznie na niej, a relacje przyjacielskie z nią dają Ci frajdę. One to świetnie wyczuwają, że komuś na nich zależy…
    Odpuść trochę, odwołaj jakieś spotkanie. Będzie wtedy mysłeć kilka dni „co jest grane”, że być może zająłeś się „mniej frajerską sprawą”. Kolejne spotkanie bardziej na luzie i eskaluj z zaskoczenia. Przygarnij do siebie, ręka w majtki. Wpadnie w trans i pozamiatane. Jak nie wpadnie to bym się zaczął śmiać i bawił nadal dobrze jakby nic.

    19 grudnia 2013 at 11:14 - Odpowiedź
    • Sambor

      Po chwili, gdy zobaczasz znów jej fajne zachowanie i brak „tarczy” zaatakuj ponownie z zaskoczenia, ale wciąż z luzem. Nie wpadaj w autoegzaltację. Możesz np podszczypywać i patrzeć czy ma łachotki. Ugryźć ją w szyję, albo udawać że robisz jej malinkę, aby ją naznaczyć jako swoją.

      19 grudnia 2013 at 11:23 - Odpowiedź
      • Sambor

        Jeśli chcesz z nią związku, to będziesz miał trochę przerąbane. Ona będzie wracać myslami do byłego jeszcze przez długi czas. Będzie się wahać, dręczyć wyrzutami, obwiniać. Musisz być bardzo silny, aby to wytrzymać, mieć dużo pozytywnej energii. Jeśli nie ma dzieci jest dużo łatwiej.
        Jeśli nie chcesz, to zakończysz to potem tak, aby jej nie zranić, a pozostawić miłe wspomnienie. Ale o tym jak to zrobić, pomyślisz potem. 😉

        19 grudnia 2013 at 11:49 - Odpowiedź
    • Nordik

      Dzięki Sambor za rady. Jakbym miał do Ciebie mail to rozwinąłbym temat. Miałem z nią dopiero 2 randki. Do tego pierwsza była pod kątem wyjaśnienia mi jej sytuacji z facetem. Nie koncentruje się wyłącznie na niej, bo znam wiele ciekawych i ładnych dziewczyn. Do tego mam różne pasje poza pracą. Ale fakt wiele z tego jak wygląda, jaki ma charakter i styl bycia pasuje do kobiet jakie lubię. I tak, nawet relacja przyjacielska z nią byłaby ok. Z tym, że ja widzę, że ona aż płonie z podniecenia po dłuższym ze mną przebywaniu sam na sam. Wystarczy ja wtedy po dotykać i odpływa. A te jakieś granice jakie stawia są, tylko po to, bo tak wypada, albo tak jej się podoba. Co do związku, to wydaje mi się, że ona tak może zakładać. Bo ostatnio napisała mi że fajnie jest jak jest, bym nie robił sobie żadnych planów. Bo ktoś się może rozczarować. Żeby się nie spieszyć itd. A z drugiej strony często pisze jaki jestem super, tak jakby była mną zafascynowana. Buziaki na koniec wiadomości, droczenie się.

      20 grudnia 2013 at 00:33 - Odpowiedź
      • Sambor

        @Nordik
        2 randki to jeszcze nic :). Ja powstrzymuję się z prowokowaniem sytuacji intymnych zgodnie z zasadą 7 godzin. Krótki dotyk, przyciąganie do siebie, krótkie przytulenia – jak najbardziej. Ale pocałunek jest już czymś głęboko intymnym i nie całuję w usta nawet na pożegnanie.
        sambor3@tlen.pl

        20 grudnia 2013 at 08:31 - Odpowiedź
        • Sambor

          Stawianie granic, oprócz tego co piszesz, jest również rzuceniem wyzwania! To test na Twoją siłę! 🙂 Można to ominąć np mówiąc – „ze mną jest jeszcze gorzej! Ze mną trzeba pochodzić najpierw pół roku, abym pozwolił się pocałować :)”

          20 grudnia 2013 at 09:56 - Odpowiedź
        • Nordik

          Z tego co zauważyłem to ta dziewczyna patrzy na mnie pod kątem związku. Zaprosiłem ją na Sylwestra do przyjaciół, to odmówiła. Spędziła go w domu. Nazajutrz zaraz się pytała jak było. Zaproponowała mi długi nocny spacer po mieście.To nasze 3 spotkanie sam na sam. Dla zabawy powiedziałem jej, że ja dziś jestem w roli kobiety i Ty mnie dziś prowadzisz i wymyślasz niespodzianki. Postarała się. Dobrze się ubrała. Wszystko idealnie podkreślające figurę. Zabrała mnie na wystawę starych fotografii (jestem fotografem). Oprowadzała po ulicach gdzie byliśmy sami. Do kawiarni gdzie wybrała bardzo intymny kąt. Tam opowiedziała mi, że w wigilię jej facet stwierdził że to już koniec i się rozstają. Popłakała się i prosiła go by jednak razem poszli do rodziców. Po tym zdarzeniu jej facet na razie nie wraca do sprawy. Opowiadała też, że jest osobą która źle się czuje jak jest sama. Widzę, że jak jej facet tego nie zrobi, to będą się dalej męczyć. Jej facet ciągle ją krytykuje, traktuje lekceważąco, nie zwraca uwagi na to że ładnie wygląda, czy się stara. Żyje swoim życiem, ona swoim. Przeszliśmy potem do milszych tematów i gdy zacząłem eskalować to nas wyprosili z kawiarni, bo już zamykali. Gdy wracaliśmy zrobiłem tak jak mi Sambor podpowiedziałeś. Przygarnąłem przytuliłem, pościskaliśmy się. Pocałowałem ją w szyje. Czułem że jej się to podoba, ale nie rzucała się na mnie. Oprócz tego objąłem ją w pasie i tak sobie spacerowaliśmy. To bez problemu. Wszelkie głaskanie po nogach, kolanach, rękach plecach i zabawa włosami bez problemu. Nie dążę do całowania w usta. Tak wracając zaczęła mi opowiadać jak mógłbym się promować w fotografii, co widzi co mógłbym jeszcze robić. Zaproponowała pomoc w nauce języka angielskiego. Cieszyła się też, że robię coś w kierunku zmiany pracy na taką gdzie będę miał więcej czasu popołudniami. Na koniec to ona mnie pocałowała w usta. Dostałem później smsa, że bardzo lubi moje towarzystwo, rozmowy ze mną. I zależy jej byśmy się poznawali i nasze relacje były głębsze. Tak że wnoszę, że patrzy za związkiem, a nie przygodą i zależy jej na tym bym miał o niej dobre zdanie. Widzę, że ona zaczyna się starać i inwestować czas i energię w tą znajomość. Wie że spotykam się i znam wiele atrakcyjnych dziewczyn. A i jeszcze mi opowiadała o jakimś jej kolesiu, któremu bardzo się podobała pewna dziewczyna. Ona go unikała, nie pozwalała za wiele. On ją olał na jakiś czas, potem zaproponował wspólnego Sylwestra i się zgodziła. Doszło wtedy do seksu, a on po tym wszystkim stwierdził, że w sumie to mu ona nie odpowiada. A i by nie było że mam bzika na jej punkcie. Na Sylwestra byłem z 2 atrakcyjnymi dziewczynami, które mnie tam zabrały ze sobą. Spotykam się jeszcze z kilkoma innymi. Ta dziewczyna mi odpowiada, bo z tego się o niej dowiaduje to jest ogarnięta, ma ciekawych znajomych, rozwija się i dobrze się z nią bawię samą rozmową i przebywaniem z nią. Tak jak Adept opowiadał. Masz wiele kobiet, ale z niektórymi czujesz się najlepiej.

          3 stycznia 2014 at 11:52 - Odpowiedź
          • Sambor

            Widzę, że jesteś na właściwej drodze. Nie naciskasz, nie narzucasz się. Umiałeś się do niej przykleić podczas spaceru, a czy odkleiłeś się? To ważny element eskalacji atrakcji. Ważniejszy od przyklejenia! 🙂
            Na Twoim przykładzie:
            „Przygarnąłem przytuliłem, pościskaliśmy się. Pocałowałem ją w szyje. Czułem że jej się to podoba, ale nie rzucała się na mnie. Oprócz tego objąłem ją w pasie i tak sobie spacerowaliśmy.”
            Pozwoliła się przygarnąć. Wyściskałeś ją. Dobrze. Ale gdybyś po tym ściskaniu odpuścił i pociągnął ją obejmując za ramię (nie w pasie) w dalszy spacer, to wywołał byś u niej niedosyt. Teraz ona sama zastanawiała by się jak sprowokować Cię do ponownego przytulenia 😉

            4 stycznia 2014 at 08:32
          • Nordik

            Spacerowaliśmy tak chwilę. Na tym etapie każdy dotyk staram się by nie trwał zbyt długo. Tak Sambor odkleiłem. Ja to robię, bo daje jej zawsze znać, że nie jestem jej koleżanką, a także w formie nagrody za starania. No i gdy dziewczyna ma dość wysokie obcasy chodzenie z nią po mieście objętą w pasie nie jest za wygodne na dłuższą metę ;). Zastanawia mnie inna sprawa. Czy w rozmowach np przez FB (nie dzwonimy do siebie i nie smsujemy z powodu faceta) poruszać tematy seksualne? Robimy tak, ale nie codziennie. Jakieś droczenia, aluzje, zdjęcia lub filmy, które nam się podobają. Bardziej rozmawiamy na zasadzie poznawania siebie. Budowania komfortu, zaufania i u mnie pokazania wartości. Tak jak wspominałem. Nie chcę jej jednorazowo. A po seksie i tak z powodu wspólnych pasji byśmy się widywali.

            4 stycznia 2014 at 22:33
      • waldek

        Nie miales zadnej randki bo ona ma Cie w dupie , miales tylko 2 spotkania bo sie nudzi i podpuszcza a Ty robisz sie sobie nadzieje na lepsze jutro…
        Polowa z was to zyje w jakims matrixie …. myslicie ,ze odbijecie kobiete w zwiazku dlugoletnim ?
        jak myslicie czy ona skoro jest z kims bedzie potem z wami , tez was oleje jak tego goscia z ktorym jest i bedziecie tego zalowac

        5 stycznia 2014 at 06:34 - Odpowiedź
        • Sambor

          @Waldek Zwykle tak jest, ale ten facet jest już „uświadomiony” i postępuje prawidłowo.

          5 stycznia 2014 at 10:31 - Odpowiedź
        • Nordik

          Waldek ja ją też mogę olać i znaleźć sobie inną. Z resztą ja nie jestem jakiś święty. Dziś byłem na randce z dziewczyną, z którą się ostro całowałem i wkładałem rękę między nogi. Jutro widzę się z następną. Ale skoro atrakcyjna dziewczyna, której łamie się jedna gałąź za którą się trzyma, patrzy czego się złapać. To dlaczego nie mam z tego skorzystać i miło spędzić czas. Spotykałem się już z takimi, które po 15 min w kawiarni wskakiwały mi na kolana i nie przejmowały się wszystkim w około. A na następnym spotkaniu podawały mi się na tacy. Nie wiem jaka ona jest przy innych kolesiach (mnie to nie obchodzi i nie myślę o tym), ale daje do zrozumienia, że z nią nie jest tak łatwo. I nie zależy jej tylko na ostrym rżnięciu ze mną, ale na dłuższej relacji jaka by ona nie była. Widzę, że traktuje mnie jak kogoś wartościowego i sama chce wyjść na dziewczynę wartościową. Przy celowaniu do związku nie będzie mi przecież od razu robiła loda w bramie. A w matrixie nie żyję, bo mnie w podobnym scenariuszu zostawiła moja była, z którą byłem przeszło 6 lat. Też wychodziła z domu wieczorami. Gadała po nocach godzinami z kimś na facebooku. Zmienił się jej sposób bycia. Trochę inaczej zaczęła się ubierać. I w moje urodziny dostałem prezent. Tak że kobietę w związku w którym coś nie gra można odbić. To tylko kwesta tego czy dobrze grasz i jesteś w oczach dziewczyny lepszy od tamtego gościa.

          5 stycznia 2014 at 22:21 - Odpowiedź
          • Sambor

            @Nordik
            Ten gość przeczytał tylko ten jeden artykuł, a Tobie brakuje pewności siebie. Prawdziwy mężczyzna jak czegoś nie wie, to się pyta, a jak coś wie, to się nie tlumaczy. Tylko dupek wie wszystko najlepiej.

            5 stycznia 2014 at 22:59
          • waldek

            Sambor – to co ma prawdziwy mezczyzna to napewno empatie i nie „wciska komus dziecka w brzuch ” a jego wypowiedzi pomagaja innym ludziom sie uczyc i zdobywac wiedze.

            6 stycznia 2014 at 10:15
          • waldek

            Nordik – to co Ty zrobisz to Twoja sprawa , z Twojego kontekstu dzialania nie wnosze nic nowego… nie przekonuje mnie Twoje dzialanie i styl , Ja szukam porad a nie przekomarzania sie.
            to nie jest portal do jebania sie , dla kowbojow klawiatury i matrixow.
            domyslow nie potwierdzonych typu chce zwiazku ale odmawia spotkania z Twoimi przyjaciolmi ( wlasnie nie chce zwiazku)
            ADEPT nie kontroluje wypowiedzi stad ten gnoj sie tutaj robi , SAMBOR rowniez mnie nie przekonuje , wiec przestalem go czytac
            wierze ,ze sa tutaj ludzie co znaja sie na rzeczy i wiedze ta fachowo i rzetelnie przekaza dalej bez klamstwa , oszustwa i osmieszania…
            jesli nie to pojde szukac dalej i zostanie mi tylko ponownie czytac Adepta do czego tak mnie tutaj ciagle namawiaja.

            6 stycznia 2014 at 10:23
  28. Kondziu

    Świetny artykuł bardzo dobrze obrazujący tą odwieczną grę związkową: Jak nie pokazać jej, że mi nadmiernie zależy a jednocześnie być troskliwym facetem. Mógłbyś nawet rozwinąć ten temat w poradniku pn. „Jak nie tracić głowy w związku” hehe Oby więcej tego typu artykułów.

    20 grudnia 2013 at 11:28 - Odpowiedź
  29. waldek

    milosc i nienawisc nieodlaczeni towarzysze zycia – brat i siostra a moze dwie siostry ?

    4 stycznia 2014 at 09:22 - Odpowiedź
    • Sambor

      @Waldek
      Empatia to nie jest atrybut męskości. To cecha pożądana u kobiety. Nie znaczy to oczywiście, że facet powinien być jej całkowicie pozbawiony. Cechy pożądane u mężczyzny znajdziesz w poradnikach Adepta, nie pamiętam już teraz gdzie dokładnie. Zdobądź więcej wiedzy zanim zaczniesz „radzić” tu na forum.

      6 stycznia 2014 at 11:28 - Odpowiedź
      • waldek

        jesli empatia nie jest atrybutem meskosci to wspolczuje tym kobietom co trafiaja na takich uwodzicieli …

        7 stycznia 2014 at 10:06 - Odpowiedź
    • Sambor

      @Waldek. To się nie przekomarzaj.
      Gdybyś czytał Generator randek Adepta, to byś wiedział co to jest „rozgrzewanie” przez net i nie komentował byś tego jak jakąś głupotę. A gdybyś czytał Sekrety związków to byś nie określał byś jako głupotę – zabawy w porwanie z pistoletem. Wiedział byś co znaczy pobudzić emocje kobiety i czym jest uwodzenie. Uwodzenie to doprowadzenie umysłu/emocji kobiety, które ma na celu jak najlepszy seks, prowadzący do związku lub nie prowadzący do związku.
      Kwestia określenia motywacji i celu kobiety, którą porusza Nordik jest istotna, bo pomaga osiągnąć sukces w uwodzeniu.

      6 stycznia 2014 at 15:43 - Odpowiedź
      • waldek

        gdybys Ty umial dziewczyne na ulicy poderwac to bys nie czytal generatora randek …

        7 stycznia 2014 at 10:06 - Odpowiedź
        • Sambor

          nie umiem, ale dyskutuj merytorycznie i nie wciskaj „empatii”, z Wiki: Empatia (gr. empátheia „cierpienie”) Silna empatia objawia się między innymi uczuciem bólu wtedy, gdy przyglądamy się cierpieniu innej osoby…”

          10 stycznia 2014 at 10:30 - Odpowiedź
          • waldek

            Empatia to zdolnosc zrozumienia stanow psychicznych innych ludzi , wczuwania sie w ich nastroje , uczucia , Ty tego nie masz , wiec piszesz tak jak to Ty widzisz a nie jak inni to widza , dopoki dopoty nie bedziesz miec empatii nie zrozumiesz innych i ich oczekiwan w tym kobiet , stad ta dyskusja jest taka plytka zamiast sobie radzic , nastepuje wymiana ” madrosci” jesli cos cytujesz to wklej ten cytat i autora
            jesli mowisz ,ze adept napisal cos gdzies to wklej jego slowa a nie odsylaj do czegos co gdzies napisal
            i jeszcze ,zeby rady mialy sens zagleb sie wraz z innymi w zrodla ludzi z autorytetem a nie pseudonaukowcow , wiekszosc badan nie opuszcza szuflad naukowcow wiec skad te wyniki ?
            i moja goraca prosba do wszystkich jest piszcie nie o podbojach ale jak je robicie .. nie interesuje nas ile bylo seksu ale jak do tego seksu doszlo , rowniez stan cywilny , relacje sa wazne poniewaz to jest uwodzenie , inaczej uwodzi sie kobiety wolne inaczej zajete
            uwodzenie to temat rzeka wiec piszmy tylko na temat
            empatia to zrozumienie innych ludzi ich pogladow , inne spojrzenie , nowe pomysly to ma znaczenie
            nie ma zadnego czlowieka pewnego siebie , nawet snajperowi czesto drzy reka przy strzale… to sa tylko ogolniki , nie chodzi o pewnego siebie ale o osobe bedaca soba i nie podlegajaca wplywom innych ludzi…
            sterotypy sa zmienne i trzeba je obalac , poprawiac oczywiscie na prawidlowe i nowsze oparte na doswiadczeniu i badaniach naukowych …. i po to mysle jest ten portal
            grupa zaawansowana ma uczyc mlodszych kolegow czegos co im sie przyda a nie wprowadzac w maliny i domysly …
            mysle ,ze wywioskujemy wszyscy cos z tego jesli wspolnie bedziemy sobie radzic … prawidlowo.

            12 stycznia 2014 at 11:50
          • waldek

            biedne bylyby te dzieci co maja empatie a kazde je ma 🙂 , skoro to az boli 🙂
            empatia zanika czesciej u doroslych , bo staja sie bardziej odporni na stres , lek i oczywiscie egoizm rosnie u nich w miare uplywu lat w wyniku podporzadkowania sie spoleczenstwu
            dziecko tego nie ma bo jest niewinne i wolne.

            13 stycznia 2014 at 10:32
  30. Sambor

    Chcę Wam podać przykład dzisiejszy ciekawego rozegrania randki. Zacznę od początku.
    4 spotkanie z dziewczyną. Na drugim był już seks (czym świadomie złamałem zasadę 7 godzin, ale była „rozgrzana” mailami). W Sylwestra upiłem się zanadto aby do czegoś mogło dojść ;). Ona prowokuje smsem 4-te spotkanie. Pytam, czy chce mnie porwać. Odpowiada – chcę, ale nie mam auta. Droczę się mówiąc, że w takim razie porwanie nie jest możliwe, bo jako kierowca będę niewzruszony na jej gołe słowa. Chyba, że przystawi mi do skroni spluwę. Pożyczam od znajomego pistolet (Walther przerobiony na pneuatyczny) jadę do jej miasta i wręczam jej zaraz po wejściu do auta. Wyobraźcie sobie jakie wrażenie to musiało zrobić? Jakie emocje, adrenalina? Bała się we mnie wycelować! 😀 Trzymała ten pistolet w ręku, zrobiłem 2 zdjęcia na dowód, że jestem porwany i zrobiłem wszystko co chciała! 😀
    To jest doskonały przykład zabawy i pobudzania emocji. 🙂

    4 stycznia 2014 at 21:43 - Odpowiedź
    • waldek

      to nie jest randka tylko spotkanie , nie ma zadnych 4 randki , 2 i tak dalej to wymysl w waszej glowie
      to ,ze Ty zostales przez nia porwany swiadczy ,ze kobieta nie ma do Ciebie juz szacunku bo to ona ma Cie porwac zamiast jak Janosik Ty ja
      takie jest moje zdanie … zamiana rol pokazuje tylko ,ze ona uswiadamia sobie ,ze jestes kontrolowany a ona sie nie nadaje
      nie masz moim zdaniem zadnych tutaj juz szans…
      i druga sprawa podgrzewanie emailami kobiety nastepuje tylko wtedy kiedy … nie chce sie spotkac mowiac po mysliwsku wykurzyc lisa z nory , jesli jest chetna to tego sie nie robi

      5 stycznia 2014 at 06:28 - Odpowiedź
      • Sambor

        @Waldek Czy Ty czytałeś w ogóle jakikolwiek poradnik Adepta?
        KOMPLETNIE chłopie nie czujesz tematu, albo nie wyjaśniłem dostatecznie – to ONA, a nie ja szukała kontaktu ze mną i sposobu na powtórkę seksu. Ja ją porwałem na 2-gim spotkaniu zakończonym seksem.
        Rzecz w tym, że jak się czujesz odpowiednio silny, i ona to dostrzega, to możesz pozwolić kobiecie na dominowanie.
        Smsy i maile zawsze powinny trącać wątki seksualne w subtelny sposób, dlatego że kobiety z powodów obyczajowych (nie chcą być postrzegane jak dziwki) prawie nigdy nie poruszają jako pierwsze tych tematów. Pytają : co robisz? jesteś w pracy? co zjadłeś na śniadanie? Konwersacja taka jest jałowa, nudna, a czasem wręcz wypala zainteresowanie. Nawet jeśli jest na ciekawy temat, to schodzimy ze ścieżki eskalacji atrakcji na ścieżkę „przyjaciel”

        5 stycznia 2014 at 10:09 - Odpowiedź
        • Sambor

          No i może nie napisałem wprost – kazała jechać do lasu w pobliżu jej miasta. Spędziliśmy upojne 2 godziny. Kobietę można otworzyć na fakt, że ma prawo chcieć seksu i to okazywać.

          5 stycznia 2014 at 10:23 - Odpowiedź
          • waldek

            Mezatka prowokuje sms i kazala !!!! jeszcze Tobie przyjechac i to ma byc uwodzenie ???

            6 stycznia 2014 at 10:11
        • waldek

          to mezczyzna prowadzi rozmowe a kobieta jest jego cieniem i idzie za nim
          watki seksualne pojawia sie w jej wyobrazni a nie w opisie przez mezczyzne
          przyklad : nie moge spac na brzuchu … jej wyobraznia nie jest tutaj poruszana , jest to jasne i oczywiste o co chodzi kolesiowi
          przyklad gdzie jej wyobraznia pracuje : jestem twarda skala wulkaniczna z ktorej wytryska czesto goraca lawa
          to powoduje ,ze ona musi myslec i miec wyobraznie
          dlatego nie porusza sie w smsie watkow seksulanych ale stosuje przenosnie i abstrakcje ( tylko dla kobiety ktora Cie juz zna i dotykala)
          nie stosuje sie podniecenia seksulanego dla kogos kto nie moze sobie tego wyobrazic poniewaz rozppierd.. jej psychike , gdyz ona mysli o kims jak o duchu
          tak niestety wielu facetow to robi i stad te kobiety maja zryty beret po takich „adoratorach” i im to zostaje juz na zawsze w psychice…

          13 stycznia 2014 at 10:38 - Odpowiedź
          • Adept

            Nie przesadzaj waldek, ja , Brunet i wiele osob nakręca seksualnie dziewczyny smsami. I to działa. Trzeba tylko wiedziećw którym momencie znajomości i jakiego typu smsy nakręcają daną dziewczynę. I do czego się zmierza. Bo jesli nakręcasz ją seksualnie, a wiesz że zobaczysz się z nią za miesiąc, to nie koniecznie jest to dobra inwestycja 😉

            13 stycznia 2014 at 18:45
          • Sambor

            najbardziej zryty beret mają kobiety po kolesiach, którzy uczepią się nich jak rzep beretu – namolą je, szantażują psychicznie, są agresywni, nękają, straszą itp. Tacy kolesie zwykle wymagają od kobiety emaptii. Wiem, bo sam taki byłem.

            13 stycznia 2014 at 19:54
      • Sambor

        @Waldek
        A skąd Ty możesz wiedzieć czy mam empatię, czy nie? Znasz mnie??
        Jeśli uważasz, że im więcej empatii, tym więcej męskości, to podaj źródło. Sam wrzucasz, cytuję Ciebie – „mądrości” 😀
        Jeśli chodzi o mnie, to ja REDUKUJĘ swoją empatię w kontaktach z kobietami. Staram się nie wczuwać zanadto, aby nie przesłaniało to MOICH pragnień i MOICH celów.
        Poza tym mężczyzna ma być ambiwalentny na emocje kobiet – fochy, złość itp. Ma robić swoje. To znajdziesz u Adepta. Wykup sobie Sekrety związków to się dowiesz. Prawo autorskie zabrania wklejania cytatów.

        13 stycznia 2014 at 10:04 - Odpowiedź
        • Adept

          Panowie dajcie już sobie spokój.

          13 stycznia 2014 at 18:47 - Odpowiedź
          • waldek

            Adept – moim zdaniem smsow nie stosuje sie jesli osoba C w ogole nie zna i nigdy nie widziala mbo nie moze sobie wyobrazic T postaci , twarzy , stylu bycia itd
            a normalnie mozesz je stosowac , kiedy juz osoba wie z kim miala przyjemnosc…

            13 stycznia 2014 at 19:17
          • Adept

            Ale po co miałbys wysyłac smsa osobie, która Cię nigdy nie widziała ? (Nawet jeśli to tylko fotki w internecie)
            Chyba nie masz na myśli „randki w ciemno” 😉

            13 stycznia 2014 at 21:03
        • waldek

          wklejanie cytatow jest tutaj pozadane

          13 stycznia 2014 at 19:23 - Odpowiedź
          • Sambor

            ja stosuję i działają, wystarczy zdjęcie. Ale ten temat w poradniku Generator randek jest wałkowany ze 25 razy na przykładach i widzisz „na żywo” jak dziewczyny reagują na gg na teksty erotyczne. Wykup sobie i oszczędź nam tłumaczenia. A jeśli uważasz inaczej, to nie stosuj

            13 stycznia 2014 at 20:49
          • Sambor

            Wykup, a zaoszczędzisz na paliwie i biletach. Zamiast na 10 spotkaniu, albo wcale, będziesz miał seks na 2-3-cim, a jak nabędziesz umiejętności, to nawet na 1-szym.

            13 stycznia 2014 at 21:18
        • Sambor

          A czasem muszę ją redukować do ZERA, kiedy rzucam zakochaną we mnie dziewczynę. Nie ma wyjścia, bo w przeciwnym razie bym jej nie mógł rzucić widząc jak cierpi.

          13 stycznia 2014 at 19:45 - Odpowiedź
          • waldek

            sprobuj bez zdjecia i wprowadz ja w swiat wyobrazni , to zupelnie inny swiat niz fizyczny …
            wtedy jest odlot jak po narkotykach

            14 stycznia 2014 at 14:15
  31. Sambor

    @Waldek
    Może i czytałeś poradnik Adepta, ale niedokładnie, tak jak mój post, który skomentowałeś. To nie jest mężatka, a nawet jeśli jest, to nie ma nic do rzeczy. Nie kazała. Przeczytaj Uwodzenie w sieci Adepta. Ale ze zrozumieniem 🙂

    6 stycznia 2014 at 10:55 - Odpowiedź
    • waldek

      nie wciskaj mi kolejny raz „dziecka w brzuch „

      7 stycznia 2014 at 09:58 - Odpowiedź
  32. Kamil

    Bardzo spoko artykuł tylko mi się kurczę nie spodobało że mówisz o gościach z niską samooceną że to frajerzy… ja takim jestem… choć w sumie przywykłem że mnie tak traktują… choć nie wiem czemu…

    10 stycznia 2014 at 16:23 - Odpowiedź
    • waldek

      Adept – porusz tez temat jak kobiety bronia sie przed uwodzicielami , jakie maja metody
      nr 1) stosowany przez bardzo atrakcyjne kobiety : tzw echo
      powtarza to samo co Ty
      nr 2 ) hit – nie rozumiem po polsku w roznych jezykach
      nr 3 ) no i slynny chyba najbardziej skuteczny to ejr – z ang” air – traktuje Cie jak powietrze gdy do niej cos w ogole mowisz 🙂

      13 stycznia 2014 at 10:27 - Odpowiedź
      • Adept

        To nie chodzi oto obronę przed właśnie uwodzicielami 🙂 Tylko obronę przed stratą czasu na kogoś, kogo ona uznaje za nie interesującego ją w danym momencie.

        13 stycznia 2014 at 18:46 - Odpowiedź
        • waldek

          Tak zgadza sie , ale sa to metody tak skuteczne , ktore ciagle wymyslaja im prawdopodobnie faceci , by mogly je stosowac , na kims nie interesujacym je w danym momencie 🙂 i czekam na kolejne 🙂

          13 stycznia 2014 at 19:21 - Odpowiedź
  33. waldek

    i bardzo wazne w uwodzeniu jest by byl caly kontekst zdania a nie wyrwanie kilku slow ,ktore zmieniaja znaczenie podrywu , tresci i sposobu dzialania na kobiety

    12 stycznia 2014 at 11:53 - Odpowiedź
  34. Michał

    super artykuł, konkretny i mega życiowy

    13 stycznia 2015 at 22:35 - Odpowiedź
  35. Mall

    Czyli Adepcie… Podsumowujac twierdzisz ze milosc nie istnieje? Cos zaczales nawiazywac do trgo jak postrzegasz „milosc prawdziwa”.. Jednak z trgo co zrozumialem na podstawie artykulu to jest tylko szkodliwa iluzja, tak? Jrsli tak to wiesz mysle sr masz racje.. Jak mawial Budda, wszystko jest iluzja i zyjrmy w swoich indywidualnych swiatach.. Nie sadzisz jednak ze z samej natury swiata i hostorii wynika ze skads w toku naszej ewolucji spolecznej wynikla ta idea? Cos co jest tak bardzo w nas zakorzenione chyba nie musi byc zle w swojej istocie…

    21 marca 2017 at 21:10 - Odpowiedź
    • Adept
      Adept

      Nie, nie twierdze tego.

      22 marca 2017 at 00:07 - Odpowiedź
  36. diuned

    Jechałem ostatnio autem i dotarło do mnie coś bardzo ważnego. KOBIETY MAJĄ ZAJEBISTĄ ZDOLNOŚĆ OCENY PARTNERA, TYLKO NA PODSTAWIE KILKU „WARTOŚCI” (Nie mylić z takimi rzeczami namacalnymi, jak kasa, wizerunek, status itp, mam na myśli bardziej wartości zwrotne EMOCJI. Nie wiem czy będę wstanie to dobrze wytłumaczyć, bo podchodzę do tego troszeczkę inaczej, niż większość ludzi. W temat zagłębiam się bardziej, chodzi już o same neurony, zasadę działania mózgu, pewną sumę wartości itp…

    Musicie wiedzieć jedną rzecz, znać zasadę działania ludzkiego mózgu, wiedzieć ze neuron waży… Patrze na twarz kobiety i ułamki sekund wystarczą, aby mój mózg przeliczył pewne wartości i powiedział mi czy jest ładna czy nie… Dużo rzeczy dzieje się na podświadomym poziomie i ludzie nie zdają sobie z tego sprawy… Neurony cały czas pracują i cały czas wyznaczają pewne „WARTOŚCI”.

    Z tych ogólnych wartości :

    Z rozmiaru nosa, oczy mierzą najdrobniejsze szczegóły, kształt, odległość pewnych charakterystycznych punktów, mózg porównuje do wzorca i określa jakąś wartość.
    Z koloru oczu
    Z wzrostu
    Z wykształcenia
    Z Charakteru
    I z innych małych, drobnych ważeń, powstaje

    MYŚL, (będą suma tego powyżej) czyli np Twoja ocena „fajna laska” która dalej ulega ważeniu… Powstają następne myśli, „a może byłaby moją dziewczyną” i to co mówi Marcin, zaczyna się już później cała kaskada takich „ważeń” i przeliczeń, do tego dochodzą jeszcze jakieś hormony, które też działają na głowę i nim się zorientujesz, jesteś zajebiście zakochany…

    Od wyniku tych ważeń słyszysz w głowie :

    To jest zajebista laska
    Albo „no fajna”
    Albo „może być”
    Albo „no nie wiem sam”
    Albo ale pasztet 🙂

    Facet podchodzi do sprawy jakoby całościowo, musi mieć całą masę udowodnionych „WARTOŚCI” na podstawie których się określi. A kobieta do tego celu, potrzebuje ich zaledwie kilka, nazywa się to tzw, Kobiecą intuicją i jak często kobiety mówią, jest ona niezawodna. Kobieta to taki sam organizm jak Ty, to samo białko, podobna chemia ale różnica tkwi przede wszystkim w mózgu…

    Kobieta używa Twojej wiedzy, przeciwko Tobie. To jest niesamowity mechanizm. Sama np nie ma, tak dużej wiedzy o Tobie, czy o jakiejś specjalności, jaką ma np facet. Ale podbiera ukradkiem (podświadomie) Parę drobnych, przesłanek, drobnych impulsów i z tego składa ogólny werdykt, opierając się gównie na emocjach.

    Być może emocje bardzo dużo sprzedają informacji, są jakoby skompresowanymi paczkami informacji, one to odbierają dekodują i wiedzą niemal wszystko o Tobie. Zakładamy ze Facet ma jakieś informację w Wartości przyjmijmy ze to będzie liczba 200. Kobieta pobiera 10 wartości emocjonalnie, ale po wypakowaniu robi jej się z tego 100…. Zaczyna Później kombinować i testować faceta, wynik testu to odkodowanie następnych wartości i później się okazuje, ze ona już ma 150 Wartości o Tobie i doważa
    sobie następne…

    Nie wiem jaki dać analogiczny przykład, aby był dobry, ale zobaczcie. Człowiek który zostanie wywieziony ze swojego domu, potrzebuje całego szeregu informacji i to bardzo szczegółowych, aby mógł wrócić w to samo miejsce.

    A teraz weźmy takiego gołębia, ma mózg wielkości ludzkiego paznokcia, ale wzbije się w powietrze, zrobi kolo i wróci do domu, wywieziony na bardzo daleką odległość i to jest właśnie fenomen. I kobieta działa podobnie jak ten gołąb, może być uważana społecznie za kobietę tępą, mało inteligentną itp, ale mimo wszystko osiągnie swój cel, jakim jest w jej rozumieniu, silniejszy i lepszy facet od niej…

    Nie wiem tylko dlaczego my faceci szukamy kobiet lepszych od siebie, przewartościowujemy te kobiety w swojej głowie, one się momentalnie obcinają ze są lepsze, a my gorsi i się robi chujnia, jak widać świat to czysta matematyka, ciągła zmiana i pogoń za wartościami… Na tym się kręci cały świat, na wskaźnikach.

    Mnie to najbardziej bawi tekst „nie bój się psa, bo psy wyczuwają strach”. Takie zdanie w niczym nie pomaga, albo się psa boisz, albo nie…

    Jeżeli jesteś silny i wiesz, ze dopierdolisz obcemu psu na lajcie, to się go nie boisz, a jak jesteś słaby, to doskonale wiesz ze ten pies jest Cię wstanie teoretycznie pokonać i pies o tym wie, a Ty się boisz…

    Takie przykłady można było by mnożyć w nieskończoność, ale czy można oszukać samego siebie i życie ? Wiem to kurwa z autopsji, ze jeżeli nietraktuje laski poważnie, to ona w chuj na mnie leci, jak myśle o niej w kategoriach „związku”. To już nie czuć tego szaleństwa z jej strony… Jak oszukać siebie ? To jest paradoks… Sam to powiedziałeś kiedyś w swoim poradniku, jak odzyskać była, powiedziałeś tak :

    „Musisz ją potrzebować, ale udawać ze tak nie jest do końca”.

    Można poudawać to, ze się nie potrzebuje pożądanej kobiety, dawać jej jakieś sztuczne sygnały itp, ale to co faktycznie działa, tak na 100% to przekwalifikowanie w swoim mózgu tej kobiety z „PRAGNĘ JEJ” na „NIE CHCE JEJ” Tylko ze jak już się to zrobi, to jej się faktycznie „NIE CHCE” i to jest ten problem 🙂

    28 kwietnia 2017 at 00:12 - Odpowiedź

Wyślij komentarz

Your email address will not be published.

8

Lat blogowania

25

Napisanych poradników o relacjach i pewności siebie

+100

Nagranych filmów z tematyki relacji damsko-męskich

+500

Napisanych tekstów na blogu

+100.000

Odwiedzin bloga na miesiąc

"Uwodziciele" 2009, reż. K. Szołajski

WYWIADY W MEDIACH Z "ADEPTEM"

Pobierz Gotową Formułe Uwodzenia Słowami

  • Gotowe Teksty na Seks z Kobietą
  • Triki Seksualnego Dotyku i Kontaktu Wzrokowego
  • Seksualne Wzorce Tekstów na Niedostępną Kobietę
Close this popup

Twój Email Jest Bezpieczny. Nigdy go nikomu nie przekażę

Więcej w pewność siebie, tajemnice uwodzenia, uwodzenie
Jak to robił Mystery 12 lat temu? cz.2

Dzisiaj druga część fragmentu ksiązki SIN`a. W pierwszym odcinku SIN opisuje moment poznania Mysterego. Jedziemy... :)   "Sadie złapała Mystery'ego...

Zamknij